Humor 1
Zawartość anegdot
zwiększyłem 02.02.2001 r.
WSTĘP
„Najlepsze polskie
dowcipy".
Prezentowany
zbiór jest więc wyborem, próbą naszego poczucia humoru.
Trudno
jest, wierzcie nam Państwo, selekcjonować dowcipy pod kątem tak zwanego
przeciętnego poczucia humoru, bo czegoś takiego nie ma. Inne dowcipy opowiadają
sobie profesorowie w przerwie między wykładami, a inne murarze w czasie przerwy
śniadaniowej. Chociaż z drugiej strony każdy z nas kiedyś spotkał profesora,
mecenasa, lekarza, czy innego przedstawiciela „elity intelektualnej
narodu" który podochocony nastrojem dobrej zabawy (i nie tylko) sypał
takimi „murarskimi" dowcipami, że co bardziej delikatne panie oblewały się
rumieńcem i... nadstawiały uszu aby zapamiętać i potem wśród chichotów
powtórzyć koleżankom.
Tak,
nie ulega wątpliwości, że sprawy płci najbardziej interesują wymyślaczy i
opowiadaczy dowcipów. Dobrze to świadczy o sile witalnej narodu i jego rozsądku.
Żyjemy w takich czasach, że polityka dosłownie wylewa się z ekranów odbiorników
telewizyjnych i łamów gazet. Sporami politycznymi interesują się
najbardziej
sami politycy. Ulica pomija ich sprawy obojętnym milczeniem. Znajduje to
odzwierciedlenie w dowcipach politycznych, czy też właściwie w ich braku.
Oficyna wydawnicza ”NOVEX” Koszalin 1992 r.
***********************************************************************************************
Czy tego typu dowcipy interesują Państwa?
Jeżeli tak, to proszę o dwa słowa akceptacji lub dezaprobaty
przesłanej
e-mailem lub wpisem do KSIĘGI GOŚCI !
***************************
U LEKARZA
Do psychiatry wchodzi
elegancko ubrany mężczyzna.
— Co panu dolega? — pyta się
lekarz.
— W zasadzie nic, tylko ciągle
łażą po mnie te wstrętne krasnoludki mówi mężczyzna i z obrzydzeniem wykonuje
gest otrzepywania ubrania.
Tylko nie na biurko! Nie
na biurko!
krzyczy oburzony psychiatra.
* * *
Pacjent do lekarza który
przygotowuje go do operacji:
— Panie doktorze, czy jest
pan pewien, że ta operacja nie wpłynie szkodliwie na mój głos?
—
Ależ
skąd! Będziemy panu przecież operowali jamę brzuszną,
a nie gardło...
—
No
tak, ale ja jestem brzuchomówcą...
***
Przychodzi baba do lekarza:
— Panie doktorze, pięć lat temu
polecił mi pan znakomity środek przeciwko reumatyzmowi — miałam unikać
wszelkiej wilgoci...
— I już pani reumatyzm nie
dolega?
— Nie.
— A co panią do mnie
sprowadza?
—
Chciałam
się spytać, czy mogę się już wykąpać.
***
Przychodzi
baba do lekarza:
— Panie
doktorze, gdy się gimnastykuję i staję na głowie to mi
do niej
spływa cała krew...
— Bo tak
być powinno.
— To
dlaczego krew mi nie spływa do nóg, kiedy na nich stoję?
—
Bo
pani nogi nie są puste.
***
Spotkanie
towarzyskie w gronie lekarzy.
—
Pewnego razu leczyłem pacjenta — mówi stary, doświad-
czony
lekarz — który według wszelkich znanych mi danych
powinien
był szybko zakończyć życie.
I
proszę, od tego czasu minęło 10 lat, a on żyje i cieszy się niezłym zdrowiem...
— ...co
jeszcze raz potwierdza regułę, że jeśli pacjent chce żyć,
to nawet
medycyna jest bezsilna — uzupełnia z powagą inny
lekarz.
***
Do domu
wariatów przyjechał na inspekcję minister finansów.
Po
obchodzie całej placówki spotyka się z pacjentem, który po
skończonej
kuracji właśnie opuszcza szpital.
— No i
jak, dobrze tu panu było? — pyta minister.
— Tak.
Proszę się nie martwić, panu też będzie dobrze...
— Ależ
to nieporozumienie. Ja jestem ministrem...
— Tak,
tak, oczywiście. Gdy mnie przywieźli to też tak
mówiłem.
* * *
— Jestem
bardzo zaniepokojona, panie doktorze. Mój mąż
krzyczy
przez sen.
A o czym
krzyczy?
Powtarza
w kółko: „Nie, Basiu, nie!".
To nic
groźnego.
Nic
groźnego? Przecież ja mam na imię Krystyna!
Tak, ale on przecież Basi zdecydowanie odpowiada —
„nie”
***
Psychiatra
bada pacjenta.
—
Chwileczkę. Trochę się pogubiłem w tej pańskiej opowieści.
Niech mi
pan opowie jeszcze raz od początku.
—
Dobrze.
Więc na początku stworzyłem Ziemię...
***
— Co to
jest medycyna?
— To jest
nauka która pomaga choremu przejść na tamten świat.
* * *
Przychodzi
baba do lekarza.
— Panie
doktorze proszę mnie skierować na EKG. Po ostatnim
tak
dobrze się czułam...
* * *
Kowalski
i Nowak opuszczają dom wariatów po udanej kuracji.
—
Panowie — mówi lekarz — mieszkacie razem, więc gdyby
u
któregoś z was wystąpiły objawy powrotu choroby, to niech
ten
drugi zaraz po mnie zadzwoni.
Któregoś
dnia późnym wieczorem w mieszkaniu lekarza dzwoni telefon.
— Halo,
mówi Nowak. Panie doktorze z Kowalskim jest chyba coś nie tak.
— A
jakie są objawy?
— Stoi
przy moim łóżku i udaje lampę.
— Niech
się pan nie boi, przyjdę rano, a na razie proszę się położyć i spać.
— To
niemożliwe, ja nie mogę spać przy zapalonym świetle.
* * *
— Co
panu dolega? — pyta się lekarz pacjenta.
—
Panie
doktorze, poproszę coś na rozdwojenie jaźni.
Jestem
taki samotny...
***
Przychodzi
baba do lekarza:
— Panie
doktorze cierpię na dwie groźne choroby: piję jak koń
i żrę
jak krowa...
— Proszę
się rozebrać.
Lekarz
zbadał pacjentkę i mówi:
—
Stwierdzam
u pani jeszcze trzecią dolegliwość.
Jest
pani brudna jak świnia.
***
Chirurg
chodzi tam i z powrotem po sali operacyjnej, zerkając
co
chwila na zegar i pusty stół operacyjny.
W końcu
nie wytrzymuje.
—
Trudno
siostro, zaczynamy bez niego.
***
— Kim
chciałbyś zostać gdy dorośniesz?
—
Lekarzem.
— Też
coś! Przecież ty się boisz zwykłego zastrzyku.
— No
właśnie, gdy zostanę lekarzem to będę stał z bezpiecznej
strony
igły.
***
Starą
babcię zabolało gardło i dostała od lekarza rejonowego
skierowanie
do laryngologa. W przychodni specjalistycznej
czyta na
tablicy wywieszki: „Laryngolog, ginekolog, onkolog,
gastrolog,
stomatolog".
Pomyliło
się jej i weszła do ginekologa. Po skończonym badaniu
ginekolog
mówi:
— Macie
babciu wszystko w porządku.
Na to zdziwiona
babcia:
— A nie
macie wy tu lekarza z dłuższą ręką, coby aż do gardła
sięgnął
i pomacał czy zdrowe?
***
— Jaki
jest stan ofiary tego napadu? — pyta się ordynator
młodego
lekarza.
—
Ogólnie niezły. Jedna rana jest wprawdzie śmiertelna, ale
z pozostałych
powinien się wylizać.
* * *
Przychodzi
baba do lekarza.
— Proszę
się rozebrać — mówi lekarz.
—
Proszę
mi wybaczyć panie doktorze, ale na rozbieranie nie jestem odpowiednio ubrana.
***
Do
chorego pacjenta przychodzi lekarz domowy.
— No i
jak przeszła noc u pani męża? — pyta się żony chorego.
— Miał
bardzo wysoką gorączkę.
—
Bredził?
—
Nie
bardziej niż zwykle.
***
— Ma pan
dobre karty — mówi wróżka do klienta — nie
zetknie
się pan w tym roku z żadną chorobą...
— To fatalnie
— mówi zatroskany klient — bo widzi pani, ja
jestem
lekarzem.
***
— Co noc
prześladuje mnie ten sam straszny sen — skarży się
pacjent
lekarzowi — wpadam do jeziora i zaczynam się topić.
Co mam robić panie doktorze?
—
Ja
na pana miejscu nauczyłbym się pływać...
***
Lekarz
do pielęgniarki:
—
Siostro, proszę wziąć ten termometr, zrobić obchód po
salach i
sprawdzić, który z pacjentów ma pod pachą mój
długopis.
* * *
— Jak
się pan czuje? — pyta się lekarz pacjenta.
— Źle,
panie doktorze. Już nie smakuje mi nawet to, czego mi
nie wolno jeść.
* * *
Pacjentka
pyta się lekarza:
— Skoro
jest tyle literatury na temat medycyny, to po co jesteście potrzebni wy
lekarze?
— Żeby
chorzy nie umierali z powodu błędów korektorskich.
* * *
Lekarz
do męża pacjentki:
—
Nerwica pana żony to nic groźnego. Może z nią żyć 100 lat...
—A ja?
***
Przychodzi
baba do lekarza:
— Ma
pani nadżerkę — diagnozuje lekarz.
— A to
zaraza! — denerwuje się baba — miał polizać,
a
nadżarł.
* * *
Przyszła
baba do lekarza:
— Powinna
pani jeść dużo owoców i to najlepiej bez obierania
radzi lekarz.
Baba
dziękuje za diagnozę i za rady zbierając się do wyjścia.
—
A
tak a propos, jakie owoce pani jada najchętniej?
—pyta
się lekarz.
—
Orzechy.
* * *
Pewien
malarz namalował obraz przedstawiający człowieka na
łożu
śmierci.
— Co o
nim sądzisz? — pyta się dumny ze swego dzieła malarz
pokazując
go przyjacielowi, z zawodu lekarzowi.
—
Hm,
wygląda na zaniedbane zapalenie wyrostka robaczkowego.
***
Naczelny
lekarz sanatorium wita dobrze sobie znanego kuracjusza.
— I co
panie Kowalski, znowu pan do nas przybywa ze swoimi
starymi
dolegliwościami?
— O nie
panie doktorze, tym razem przybywam bez żony.
* * *
Chłopak
przysięga dziewczynie miłość i aby ją ostatecznie przekonać do małżeństwa mówi:
— Nie
palę, nie piję, nie uprawiam hazardu, nie flirtuję...
— A więc
ty nie masz w ogóle żadnych wad? — pyta zdziwiona
dziewczyna.
—
Czasami tylko mijam się z prawdą.
* **
Przychodzi
baba do okulisty. Ten sadza ją na fotelu i zaczyna
badać.
Baba nie może przeczytać z tablicy ani jednej litery.
— Ma
pani bardzo słaby wzrok — stwierdza lekarz.
—
Eee,
gdzie tam, ja ino nie umiem czytać...
***
—
Dlaczego pan wciąż tyle pije? — pyta się lekarz swojego
pacjenta.
— Bo mam
mnóstwo zmartwień panie doktorze.
— Pan
tyle pije, że wszystkie pana zmartwienia powinny już
dawno
utonąć w wódce.
—
Niestety,
panie doktorze, one nauczyły się pływać.
***
Panie
doktorze, ja ostatnio strasznie tyję.
Musi
pani chodzić na długie spacery.
Ależ ja
codziennie idę do pracy na piechotę...
To niech
pani spróbuje jeździć tramwajem.
***
Do
lekarza przychodzi hipochondryk.
— Panie
doktorze, kłuje mnie w klatce piersiowej.
— Jak
często?
— Co
pięć minut.
— A jak
długo trwa ten przypływ bólu?
—
Cztery, może pięć godzin.
* * *
Przychodzi
baba do lakrza i mówi:
— Jestem
nieprawidłowej budowy.
— Niech
się pani rozbierze.
— Ale
pan się będzie śmiał.
— Daję
słowo, nie będę.
Baba się
rozebrała, a lekarz w śmiech.
Na to
baba: — A teraz spotka pana zasłużona kara.
Podniosła
rękę i go obsikała.
* * *
Lekarz
do pacjenta:
—
Odetchnij pan teraz swobodniej.
—
Dzisiaj jeszcze nie mogę.
—
Dlaczego?
— Żona
wyjeżdża do teściowej dopiero jutro.
* * *
Lekarka
załatwiając sprawę w biurze widzi jak urzędnik liczy
otrzymaną
przed chwilą pensję śliniąc co chwilę palec:
— To co
pan robi jest bardzo niehigieniczne. Nie boi się pan
zarazków?
— Proszę
pani, z mojej pensji to się nawet zarazki nie wyżywią.
***
Na
meczu piłkarskim kibic szuka wolnego miejsca. Widzi jedno i pyta siedzącego
obok mężczyzny:
— Czy
to miejsce obok pana jest wolne?
—
Tak, miała tu siedzieć moja żona, ale nagle zmarła.
—
To smutne, i co nie miał pan żadnego znajomego który poszedł by z panem na mecz?
Nie, wszyscy poszli na pogrzeb mojej
żony.
*****
W pociągu, w
jednym przedziale siedzi młoda dziewczyna i starszy pan. Dziewczyna zauważa u
pana otwarty rozporek, więc śmiało zwraca mu uwagę:
— Proszę pana,
musi pan zapiąć rozporek, bo widać panu taki drobiazg... Mężczyzna posłusznie
zapina rozporek i wzdycha ciężko:
— Pani mówi:
„Taki drobiazg", a kiedyś to był postrach Radomia...
* * *
— Kochany, musimy
założyć żaluzje w oknach naszej sypialni. Naprzeciw nas mieszka oficer. Boję
się, że może mnie zobaczyć gdy się będą rozbierała.
— Po co się
śpieszyć z takim wydatkiem? Poczekamy, aż raz cię zobaczy a wtedy napewno
założy żaluzje na swoich oknach.
* * *
Wkrótce po ślubie
żona mówi do męża:
— Kochanie, czy ty
wiesz, że wkrótce będzie nas troje?
— Naprawdę ?!
Kochana, czy ty jesteś tego pewna ?!
— Tak mój miły.
Otrzymałam list od mamy, że przyjeżdża i już zostanie z nami na zawsze.
* * *
Mąż wraca nad
ranem do domu na lekkim rauszu. Całuje żonę na przywitanie i mówi:
— Możesz mi
kochanie pogratulować. Dzisiaj w nocy założyliśmy klub abstynenta!
—
A więc urżnęliście się aż do tego stopnia ?!
—
* * *
— Kochany, nie możemy wziąć ślubu! Ojciec przegrał wczoraj
w karty cały mój posag.
— Nic nie szkodzi. Ożenię się z tobą mimo tego, tym bardziej,
że to ja wczoraj wygrałem z twoim ojcem w karty.
* * *
— Tatusiu, kto to jest dyplomata?
— Dyplomata synku, to jest taki człowiek który ; zawsze pamięta o
urodzinach swojej żony, a Zawsze zapomina o jej wieku.
* * *
Ojciec namawia syna, aby ożenił się z córką jego wspólnika od
interesów.
Syn wzbrania się jak może.
— A co ty właściwie masz jej do zarzucenia? — pyta ojciec.
— Jej przeszłość.
— Jak to?! Przecież ona ma nienaganną przeszłość.
— No tak, ale zbyt długą.
* * *
— Cześć stary, co u ciebie słychać?
— Urodziły mi się trojaczki.
— To fantastyczne! Gratuluję ci serdecznie. A jak się czuje ich
matka?
— Wszystkie trzy matki czują się dobrze.
* * *
Syn pyta się ojca:
— Tato, czy w czasie postu można spać z kobietą?
— Tak synu, ale tylko z własną żoną, bo w czasie postu
człowiek nie powinien mieć żadnych przyjemności.
* * *
Małżeństwo w kinie ogląda ckliwy romans.
— Jak myślisz — pyta się zapłakana żona — czy oni w końcu się
pobiorą?
—
Na pewno, takie filmy zawsze kończą się tragicznie.
* * *
Przy kawiarnianym stoliku rozmawiają dwie dziewczyny:
— Wiesz — mówi jedna z nich — zerwałam ze swoim narzeczonym.
— To niemożliwe!" Przecież jego ojciec jest miliarderem!
— No właśnie. Wychodzę za jego ojca.
* * * .
— Czemu jesteś taki smutny?
— Żona mnie rzuciła i uciekła z mleczarzem.
— Coś ty, powinieneś się cieszyć!
— Kiedy ja tak bardzo lubię mleko...
* * *
Do gabinetu dyrektora firmy wszedł pracownik właśnie w tym
momencie kiedy na kolanach szefa siedziała sekretarka.
— Panie dyrektorze, chciałbym pana uprzedzić że za chwilę do
gabinetu wejdzie pana małżonka którą zauważyłem na korytarzu. A
tak przy okazji, to chciałem poprosić o podwyżkę.
* * *
— Posłuchaj rady doświadczonej kobiety Zosiu i wydaj się za
mąż...
— Właśnie czekam aż mi to zaproponuje jakiś niedoświadczony
mężczyzna.
* * *
Profesor na egzaminie z fizyki pyta się studentki:
— Co to jest perpetum mobile?
— To jest takie urządzenie — odpowiada studentka — które nigdy nie
staje.
— Moja droga — odpowiada profesor — mam już siedemdziesiąt lat i
mam też takie urządzenie które nigdy nie staje.
Ale ono naprawdę nie nazywa się perpetum mobile.
* * *
W zatłoczonym tramwaju młoda dziewczyna została przyciśnięta przez
napierający tłum do mężczyzny.
— Ale tłok! — mówi, aby się przed nim usprawiedliwić.
— To mój — odpowiada skromnie mężczyzna.
* * *
— Czy pamiętasz Stefku, jak poprosiłeś mnie o rękę. Z wrażenia
przez całą godzinę nie mogłam z siebie wydusić nawet słowa... — wspomina żona
podczas uroczystości 25-lecia małżeńskiego pożycia.
—
Pamiętam, to była najpiękniejsza godzina w naszym wspólnym życiu.
* * *
Piękna, zgrabna dziewczyna jest ważona w szpitalu.
— Pięćdziesiąt cztery kilogramy, a jeden ładniejszy od drugiego
— odczytuje wynik pielęgniarz.
* * *
Właścicielka mieszkania
zapytuje sublokatorkę
Czemu ostatnio nie odwiedza pani jej brat?
Widocznie ten łobuz znalazł sobie jakąś nową siostrę.
* * *
Na dworcowym peronie mężczyzna podchodzi do atrakcyjnej blondynki.
— Za ile...?
Dziewczyna nie myśląc wiele wymierza mu siarczysty policzek.
Skonfudowany mężczyzna kończy szeptem:
...minut odchodzi pociąg do Ełku.
* * *
Klient w sex-shopie chce kupić nadmuchiwaną lalkę.
— Czy w zeszłym tygodniu nie kupił pan jednej? — pyta się
sprzedawca.
—
Tamtej już nie kocham i z nią zerwałem.
* * *
—
Proszę pana niech pan przestanie, pogniecie mi pan sukienkę.
—
Jeśli natychmiast nie przestanie pan pchać się z łapami to będę
musiała ją ściągnąć...
* * *
Wyznanie w noc poślubną:
— Kochany zanim cię poznałam, miałam kochanka...
— Ja też.
* * *
Zosia po zwiedzeniu muzeum mówi do koleżanki:
— Ależ ta grecka rzeźba gladiatora miała wielkiego penisa!
A jaki on był zimny!
* * *
Czy odmówiłabyś mi gdybym się chciał z tobą przespać?
Dotychczas nigdy tego nie robiłam.
Co? Nie spałaś nigdy z mężczyzną?
Dotychczas nigdy nie odmawiałam.
* * *
Zatroskana matka krzyczy na plaży do synka.
— Karolku, nie wypływaj tak daleko!
—
Mamo, płynę przecież na dętce.
— Słuchaj Franek, wyciągaj go z wody — mówi do swego
męża. Jego życie zaczęło się od pękniętej gumy, i nie chciałabym
aby się przez nią zakończyło.
* * *
Jakich kosmetyków używasz?
Ester Lauder.
Dlaczego takich drogich?!
Żeby ładnie wyglądać.
To dlaczego nie wyglądasz?
* * *
Milioner do swojego syna:
— Ja ci nie chcę stawiać warunków co do twojej przyszłej żony.
Ja powiem tylko że musi być tak piękna, że wziąłbyś z nią ślub
nawet gdyby nie miała grosza, ale jednocześnie musi być tak bogata, że
chciałbyś ją za żonę nawet gdyby była beznadziejnie brzydka.
* * *
Ile powinien zarabiać żonaty mężczyzna?
Trzy razy więcej.
* * *
Rozmawiają dwie przyjaciółki.
— Słyszałam, że oprócz męża, masz jeszcze kochanka...
—
No wiesz moja droga, oprócz pieniędzy kobiecie potrzebne jest
trochę przyjemności.
* * *
Jaka jest różnica pomiędzy kobietą, a dolarem?
Dolara trudno zdobyć.